/swojana/

wtorek, 18 kwietnia 2017

Kartki z podróży - Dezorientacja

Pociąg toczył się nocą z imponująca prędkością w kierunku północnym. Święta Wielkanocne minęły. Szczęśliwie przydzielono nam wagony pierwszej klasy, które udawały wagony drugiej. Udało się więc rozłożyć wspaniałe łóżko, na którym spoczął z rozkoszą umęczony życiem, kręgosłup. Sen nadszedł szybko, choć trzeba było ubrać się we wszystko, co było w posiadaniu pasażera, bo ziąb właził, panoszył się i wypełniał wszystkie zakamarki chudego (żharcik) ciała. Kolej tak już ma, że gdy zimno, to wyłącza ogrzewanie. Jedyna taka na świecie. O świcie, gdy gwałtowne szarpnięcie wagonów przebudziło mnie, śniącą wspaniale, o czym dokładnie, trudno już powiedzieć, zerwałam się i na wpół ślepym wejrzeniem omiotłam wagon i zapragnęłam dowiedzieć się, jaki to etap podróży:
-Janek, gdzie my jesteśmy??? Co to za stacja???!
-Bydgoszcz - odparł Janek 
-Jak to Bydgoszcz, cholera???! Jaka Bydgoszcz! To całą noc jedziemy, a ty mówisz, że Bydgoszcz??? - zaczęłam wołać czując pewien rodzaj paniki, który osadzony był w jakiejś mglistej otchłani
-No tak, Bydgoszcz - zdziwił się Janek 
Dopiero teraz uświadomiłam  sobie, że ja już wracam z południa na północ, a wydawało mi się w tym mrocznym półśnie, że dopiero wybieram się na Święta, a pociąg dziwnie krąży i nie zmienia położenia na mapie. Zmieniają się tylko pory: noc-dzień, dzień-noc.
Dezorientacja - po raz pierwszy doświadczyłam jej w tak idealnej postaci:) Chyba trzasnę definicję na wikipedię:)


sobota, 18 marca 2017

"Te" urodziny Danki

Araukarie, sagowce,  paprocie nasienne,
metasekwoje, platany i  zielone tuje, 
przyznam się z ochotą w te chwile wiosenne, 
że świat swą tajemną historię dziś snuje.

Otóż przed milionami lat, dowiodę  niezbicie,
wśród gąszczu niezmierzonego, 
wśród dzikiej przyrody,
tętniło z mocą całą dinozaurze życie,
a świat jawił się jako wyjątkowo młody.

Naznaczona  fatum niedojrzała Ziemia 
stanęła z losem bezlitosnym  w nieuchronne szranki,
meteorytu mocą  zniszczyła stworzenia,
wyginęły wszystkie  za wyjątkiem Danki.

Paleoontolodzy współcześni  nie kryli zdziwienia, 
gdy pośród miejskich ostępów, zaułków bankowych, 
gdzie mamony  nieswojej dźwięczą ostre  brzmienia, 
odkryli kształt nowy, a jednak nie nowy. 
Grubą łuską zdobiony,  archaiczny nieco, 
co w dzisiejszym świecie tak niedocenione, 
starannie  imitując sylwetę kobiecą, 
wdziewał cudne kreacje w Dziedzicach  kupione.

Zawrzało w mediach okrutnie, cóż za niespodzianka,
wciąż swoje ma zęby i  wciąż żwawo drepcze,
w dodatku ów brachiozaur wygląda jak Danka
i z ogromnym zapałem wino wszelkie chłepcze!   
 
Niejeden człeczy samiec rzucał wdzięcznie okiem
na jej ogonek zielony, na uśmiech jaszczurzy, 
otulony bezpiecznym czarnej nocy mrokiem, 
z zachwytem się w prehistorię   rozkoszną zanurzył.

Z tego morał i mądrość prawiekowa płynie,
o potędze nieodgadnionej wielkiego  kosmosu
gdy Ziemia w otchłaniach niepamięci zginie
Danka znów  się wyłoni z odmętów chaosu. 

Dance - kupa mięci:) 
/swojana/

Kartki z podróży - zjazd klasowy

Pociąg relacja Gdynia - Bielsko - Biała. W Warszawie dosiedli starsi wiekiem koledzy wracający prawdopodobnie ze zjazdu klasowego. Byli ubrani w garnitury i białe koszule. Większość już powoli dochodziła do siebie, tylko jeden, nazwijmy go roboczo Chabrowy Garnitur, znajdował się nadal w fazie zejściowej, ale jeszcze walczył. Dla podtrzymania konwersacji, wsparłszy się na siedzeniu przypadkowej pasażerki, zagadnął kulturalnego i cichego kolegę klasowego, Tadzia, który przycupnął na swym miejscu w przedziale:
- Tadziu, a ty sobie tak siedzisz i myślisz?
Po chwili milczenia, Tadziu odparł:
- Wiesz...ja chyba już tylko siedzę:)

wtorek, 17 stycznia 2017

Kartki z podróży - Wodospady

By smakować życie, udałam się na kąsek filmowy pt. Paterson, w reżyserii światowej sławy twórcy, Jarmucha. Film wyświetlano w jednym z trójmiejskich kin, akurat nowoczesnym z mało dyskretnym smrodkiem starego popcornu unoszącym się na całej połaci...(zdecydowanie preferuję "na całej połaci śnieg...":) Namaszczona atmosferą dzieła w zupełnie prozaicznym celu udałam się do kinowych toalet. Do toalety chodzi każdy i  nie warto się tego wypierać, nawet gdy zapoznajemy się akurat z nowym narzeczonym. Wracając do głównego wątku, w toalecie, trochę zaniedbanej, były dwie kabiny. Obydwie zajęte. Przed toaletą stałam ja i Pani z Kolejki. Wewnątrz jednej z nich, Gdakająca Konwersantka odebrała właśnie komórkę. Ponieważ panowała cisza jaką tylko można spotkać w tym odizolowanym od pół i łąk miejscu, słychać było wyraźnie każde wypowiedziane zdanie łącznie z zapraszaniem przyjaciół do siebie w dniu jutrzejszym, natarczywym zapytywaniem dlaczego nie przyjdą i tym podobne naciski. Pani Gdakająca Konwersantka wyraźnie niezadowolona z pobytu w jednej z kabin, opuściła ją, jak się później wyjaśniło brak papieru, kontynuując rozmowę  i zajmując drugą kabinę. Konwersacja trwała  w najlepsze - zaśmiechiwanie się, popiskiwanie, do tego słychać było spadanie torebki i uwidocznił się pasek wełnianego płaszcza. Moja cierpliwość sięgała zenitu, ale wyciszałam się traktując to jak hartowanie ducha. Pani z Kolejki wywracała oczyma, co sama często czynię, gdy nie mam odwagi nakląć. W pewnym momencie, gdy wartkie słowa sypały się nadal z ust Gdakającej Konwersacji, po nagłej dramatycznej pauzie w słowotoku, dał się słyszeć huk wodospadu. Dramatyczne to było doznanie. Przerażające widmo kataklizmu spowodowanego nagłą awarią wodociągów w całym mieście. Nie były to może wodogrzmoty, tego Gdakająca Konwersantka oszczędziła zebranym, ale prawdziwie huczące kaskady. Potężne zasoby. A trwało to prawdziwie długo. Zastanawiałam się, w jakich jeszcze innych okolicznościach Pani ta potrafi prowadzić konwersację. I czy odbiorcy narażeni są również na jej zaparcia lubo obstrukcje?  Może zmuszeni są wysłuchiwać całej kakofonii dźwięków? Z mej pamięci wyłonił się ów klasyczny już kadr z Dnia Świra, w którym Marek Kondrat bezskutecznie usiłuje przetrawić towarzystwo gdakających współtowarzyszek podróży.
Lżejsza o jakieś 5 litrów Gdakająca Konwersantka opuściła pomieszczenie wypuszczając nieprzerwane ciągi słów. 
Zdecydowałam, że wolę jednak pola i łąki.

środa, 28 grudnia 2016

Barbara - wiersz o nieuzasadnionej zmianie płci

Już jęli psy wieszać i brzydko opluwać 
Barbarę, co przecie niczym miód na rany!
Już łże epitety poczęły wyfruwać z ust
głoszących dotąd niebiańskie peany!

Ledwo śnieżkiem zaprószy, 
ledwo deszczem skapie,
ledwo gałązkę strąci w gniewie prawie świętym, 
już  wieść się rozchodzi, że bajzel na mapie 
a miła Barbara to orkan zawzięty!

Orkan! A może parkan?! Po cóż epitety?
Po co słowa gwałtowne próżne usta czynią? 
Szlachetność zapomniana, sprzedano bilety
na spektakl o Baśce, co wiatrów znawczynią!

Póki łagodna i cicha, uległa jak łania,
póty jest Basią, Barbòrką, 
płci żeńskiej przykładem,
nie daj Bóg się podejmie lekkiego dmuchania,
czynią ją mężczyzną, podłym darmozjadem! 

Może ktoś tu pije, może nie bez racji,
by upodlić i zdeptać, ująć jej zalety,
do niezbyt udanej sztuki depilacji?
Błąd to jest niestety!

Prawdziwy przyjaciel nie da zwieść się wcale,
języków szkaradnych bezlitosnej treści,
wierząc że w Barbary "parkanowym" szale, 
subtelna i czuła niewiasta się mieści.

Ani feministka ani Wyzwolona,  
po prostu czasami okrutnie Wk...*! 
 /swojana/


/*zdenerwowana/

niedziela, 4 grudnia 2016

Barbórka

Moja Droga Kuzynka, Danuta, przesłała mi wspaniałe życzenia imieninowe z takim oto utworem pokrzepiającym geriatrycznie:)


piątek, 11 listopada 2016

Wszystkich Świętych - Dziedzice 2016r.

"Dziady" - stary dom pogrzebowy na żydowskim cmentarzu w Bielsku - Białej. Z ciemności wyłaniają się kolejne duchy... Dzieci, które nigdy nie zaznały goryczy życia, bo odeszły zbyt wcześnie, okrutnego Pana, który teraz błąka się po ziemi i w akcie rozpaczy błaga o litość tych, których kiedyś prześladował, Dziewczyny, która odeszła w dziewiętnastej wiośnie nie zaznając miłości, bo miłością gardziła... Przybywa i Samobójca,  kochał tę, która swoje losy związała z innym... Duchy szukające ukojenia, pragnące miast błąkać się bez celu, odnaleźć ciszę wieczności...
"Ciemno wszędzie, głucho wszędzie..."