/swojana/

środa, 23 lipca 2014




GOŚCIU, KLIKNIJ LINK PONIŻEJ:

Kartki z podróży - wschodnie pogawędki:)

Zwykły dzień na ulicach Wrzeszcza. Porywisty wiatr, ale słońce i bezchmurne niebo. Przede mną, rozkopaną Wajdeloty, w kierunku tunelu pod SKM, zmierzała para. Usłyszałam wschodni akcent. Obydwoje w średnim wieku - ona w ładnej, dopasowanej, jasnej sukience, z włosami na pazia. On postawny, trochę łysiejący w pomarańczowej koszulce i bermudach. 
-Ty masz dzisiaj urodziny! - zaświergotała z silnym akcentem Tatiana (tak nazwiemy ją dla naszych potrzeb)
-No tak...- powiedział Borys krocząc z przodu
-Musimy kupić ci prezent!
-No możemy.
-Już wiem! Wiesz co ci kupię? !- Tatiana wyraźnie podekscytowana zrównała krok z Borysem.
-No co?
-Kupimy ci na urodziny ładny stanik dla mnie! Co ty na to?- roześmiała się rozanielona pomysłem
-O! to bardzo dobry pomysł!!! - pochwalił Borys i w najlepszej komitywie odeszli w przeciwnym do mojego, kierunku.
Ot, Kobieta! - pomyślałam -  Zadowoliła jego, zadowoliła siebie, wszystkich zadowoliła! Nauka na przyszłość:)

wtorek, 15 lipca 2014

Jagodowe pierogi Kociej Mamy







Pierogi z jagodami
(na 40 pierogów)

3 szkl. mąki pszennej
2 łyżki oleju
ciepłe mleko - tyle, ile weźmie mąka (ok. 1 szkl.)
szczypta soli

Wyrobić ciasto, powinno mieć konsystencję ciastoliny. Rozwałkować dość cienko i wykrawać szklanką koła. 
Jagody zmieszać z cukrem, ale dopiero po rozwałkowaniu ciasta, żeby nie podeszły zbyt mocno sokiem. Jeśli sok dostanie się w miejsce na zlepienie, rozpadną się w gotowaniu (ale to każdy wie).
Wrzucać na wrząca osoloną wodę, przemieszać, żeby nie przywierały do dna. Kiedy wypłyną gotować jeszcze 2-3 minuty. Gorące pierogi przełożyć kawałeczkami masła, a po nałożeniu na talerz posypać cukrem i cynamonem. Polać kwaśną śmietaną 18%. 
Pierogi są miękkie i delikatne, dobrze się kleją. Mleko dodaje się do ciasta na pierogi z owocami, do innych ciepłą wodę.
Smacznego! Przepis na ciasto pochodzi z okolic Zofiówki.






I talerz wylizany do czysta...


niedziela, 13 lipca 2014

It's hard be a women... Drwęca 2014



"It is  hard be a woman:
you must think like a man,
act like a lady,
look  like a young girl,
and work like a horse"
Takie oto znalazłam. Ma w sobie jakąś ukrytą prawdę:)

I rzeczywiście z kobiecą wytrwałością i dziewczęcym wdziękiem, z siłą wielu koni mechanicznych w delikatnych ramionach:) poruszałam wiosłem na Drwęcy. Odnalazłam w sobie  też męska orientację przestrzenną i po męsku, porastałam szczeciną, nie wylewając za kołnierz, gdyż żadne marnotrawstwo w sytuacji ekstremalnej nie jest pożądane:) Przetrwałam. Rżnie mnie teraz w krzyżu (czyt. kręgosłupie lędźwiowym) i skrzypią mi stawy. To cena przyjemności:) Nie żałuję i tu, zanucę piosnkę, na która często powoływał się mój kuzyn, Jacuś: "Oooo rje de rję, o że ne regret riję" (z francuskiego:)



 Historia Jagódki...
 Wielkie...Logopedki
W Jedności siła

 Mańka...
 Konie mechaniczne...

Z najważniejszym Janem...
 Dziewczęca Zuzanna

 uraaaa!



niedziela, 22 czerwca 2014

39 urodziny Marylki, mojej Mamy:)

Po pierwsze: bardzo ją kocham. I jakikolwiek liczebnik porządkowy wypowiem, to kocham ją za każdym razem tak samo - Moją Mamę.



Po łące biega chyża dzierlatka, młode jej latka, lecz to zagadka.
Lekko , naprędce kwiateńki  zrywa, płeć urodziwa.
Z płateczków- kocha, nie kocha - wróży,  w dali grzmot burzy.
Czy Austriaka, czy też Kielocha? Kocha, nie kocha, kocha…
Austria mię kusi, Kieloch mnie dusi, sprawdzę czy działa amora strzała?
Mama kazała tom go wybrała, orła w koronie, a czarny płonie.
Jednak Kielocha nad życie kocham, bo  ma motorek i tranzystorek.
Więc wróć po cichu, w Alpy, Heinrichu.
Weź czekoladki z alpejskiej chatki , wolę złotówki i  polskie krówki.
I już niebawem  dał  Orzeł Dodę w jej łono młode.
Wnet się zrodziła dziewczynka miła, choć  sporo piła
Mleka  najpierwej, a poniewczasie, ustka moczyła w  gdańskim szynkwasie (wie, o czem pisze, kto na tem zna się)
Toczy się barwnie jej życia bajka, wciąż to dzierlatka, wciąż podfruwajka,
Ma w domu grajka, życia artystę, ma filozofa i  ma turystę.
Już trzeci krzyżyk, hasa zawzięcie,  a już  w przychodni znów ma zajęcie,
Bo oto nagle i niespodzianie, Baśka się rodzi, słodkie kochanie.
Nie wiedzieć czemu,  pytanie gniecie, czy to jest kurczak, czy ludzkie dziecię?
Na całe szczęście, z wiekiem  nabiera, urody cudnej, choć się wydziera.
Ojciec się cieszy, matka się peszy, wyjść bardzo pragnie z mlecznych pieleszy.
Szczęśliwe lata, znów po wsi lata,  jak gejzer tryska i śmieje pyska.
Granice przed nią staja otworem, jest zawsze śliczna i zawsze w porę,
Każdy rozwiera przed nią pierzeje, nawet gdy dnieje, ona szaleje.
Wtem smutne lata, Orzeł nie lata, i nie poleci, zostały dzieci.
Dzielnie je chowa i znów od nowa,  w życie gotowa
Pójść i swym czarem odpędzić marę, przywrócić wiarę.
Otwiera życia więc rozdział nowy,  trakt rowerowy.
Znalazł się taki, co kołem kręci , bardzo ją nęci.
Ślub i wesele, miłosne trele, radosna wrzawa, w sercu kurzawa,
Taka to bajka, może nie-bajka,  w sercu wciąż młoda, wciąż podfruwajka,
Szalone myśli, szalone  dzieła, skąd się nam wzięła?;)

/swojana - 20.06.2014/

Morskie opowieści