/swojana/

piątek, 19 lutego 2016

Kartki z podróży - filozofia z praskich namesti:)

          Mirko jest ateistą. Nie  mieści mu się w głowie, że my, Polacy, potrzebujemy wiary, żeby dobrze postępować w życiu,. Mówi, że jest dobrym człowiekiem, bo taki jest jego wybór i nie potrzebuje do tego religii. Bardzo lubi Polaków, chętnie z nimi rozmawia i zna polski (w dużej mierze operuje naszymi sztandarowymi słowami- przecinkami:). Przez kilka lat miał dziewczynę - Polkę z bardzo wierzącej rodziny. Nie rozumiał dlaczego, gdy odwiedzał jej dom rodzinny, niedoszli teściowie oczekiwali od niego, żeby przykładnie udawał się na modły do pobliskiego kościoła:), skoro nie wierzy w Boga. Uważa, że pieniądze i religia to główne przyczyny nieszczęść i wojen. Zdarzyło się, że zaprosił Dziewczynę - Polkę do swoich dziadków - dziadek ma 96 lat, babcia 94. Zapalili gandzię. Dziewczyna z Polski siedziała zdumiona, gdy staruszek zaciągnąwszy się trawką stwierdził, że ostatnio była lepsza. Po chwili zaciągnęła się babcia, która potwierdziła odczucia dziadka. Mirko doskonale się komunikuje, potrafi dogadać się z każdym i integruje ludzi wokół siebie. Wygląda na szczęśliwego. Gdy siedząca obok mnie dziewczyna z Pardubic chciała zapłacić rachunek za piwo, zapytałam: - Szukasz Mirka? Zachichotała.Wytłumaczyła mi, że szukać, to znaczy chędożyć...Mirko jest ateistą, ale za piwo policzył nas po bożemu:)
    Petra prowadzi wspaniały pensjonat w stylu rustykalnym na Vinohradach, z wewnętrznym dziedzińcem, przy którym jest palarnia i sklep z kawą, a także kawiarnia z kawowymi specjałami.

Jest pogodny, otwarty i opiekuńczy. Dba o gości i jest dostępny, gdy tylko się tego zapragnie.
Dobry gospodarz roztaczający wokół optymizm i sprawiający, że czujesz się zawsze wyjątkowym gościem. Takim, który wróci.
       U Zlatego Tigru ludzie siedzą przy stołach ustawionych wzdłuż ścian. Już samo oczekiwanie przed otwarciem  owiane  pewną nutką tajemniczości. Wokół wejścia ustawiają się czescy emeryci z teczkami pod pachą, turyści wszelkiej maści i inni codzienni bywalcy hospody.


Po wejściu na salę staje się twarzą w twarz z wielkim barmanem i kelnerami, ubranymi w czarne koszule i fartuchy, palącymi papierosy na kształt dawnych sportów, którzy rozsadzają ludzi do stolików w zupełnie przypadkowej kolejności. Gdy tylko usiądziesz, dostajesz kufel przedniego, zimnego piwa, a kelner nie pytając o zamówienie, zaznacza długopisem na kartce, ilość spożytych kufli. Pijesz dopóty, dopóki nie nakryjesz kufla podstawką. Jeśli tego nie robisz, w momencie, gdy kończysz ostatni łyk, kelner zabiera pusty kufel i stawia przed tobą następny. Nie masz siły oponować. Piwo pompowane jest ze starego nalewaka pamiętającego jeszcze czasy Franza Josefa:)



Atmosfera, z każdym wypitym kuflem, staje się coraz bardziej przyjacielska. Nasz międzynarodowy kącik skupił Słowaczkę, Finki, Niemców, Ukrainki, Brytyjczyków i Rosjan. Okazuje się, że w miarę spożycia niebagatelnie rosną zdolności lingwistyczne. A mówi się, że alkohol szkodzi zdrowiu. Coś za coś! 

Albo jesteś lingwistycznym orłem, albo żyjesz w dobrym zdrowiu:)
        Rosjanie obawiają się Polaków. Dima pytał, czy to prawda, że w Polsce napada się na  podróżujących obywateli z Rosji? To słyszy się w rosyjskiej telewizji, że akty przemocy wobec Rosjan są codziennością, a Polacy pałają do nich nienawiścią. Dlatego też podróżując w interesach omija Polskę wielkim łukiem.  Kiedy dowiedział się, że to nieprawda, opadło z niego napięcie. Dowiedział się od nas, że politycy sobie, a zwykli ludzie się lubią. Napięcie ponownie wzrosło, gdy przysiadły się Ukrainki, młode, ładne, studiujące dziewczyny. Rosjanie chcieli przyjaźnie zagadać, ale one zachowywały zimny dystans, co nie dziwne, w końcu Rosja i Ukraina znajdują się w stanie wojny.
    Młoda niemiecka para obchodziła urodziny dziewczyny w kolejnej z europejskich stolic. Robią tak co roku. Zachwycali się piwem i tatarem. Chłonęli atmosferę. Byli sympatyczni, weseli, otwarci, naturalni. Dorasta młode, nowe pokolenie Niemców, skrajnie różne od zakodowanych w głowie stereotypów.
      Finki nijak się miały do obrazu wyrytego w mojej świadomości (okazuje się, że jestem bardzo schematyczna i przywiązana do swoich obrazków:) Były ładne i okrągłe. Podróżniczki, które, podobnie jak Ukrainki, dzieliły się zdobytą, podróżniczą wiedzą o świecie. Brytyjczycy milczeli. Wypili po kuflu i odeszli. Słowaczka Katarzyna to kobieta około sześćdziesięcioletnia, przyjechała w odwiedziny do syna, by kolejnego dnia polecieć samolotem do Azji.

          Można by tu żyć tylko dla przyjemności przemierzania Pragi metrem i tramwajem. Wszędzie są przystanki metra, a wagoniki podjeżdżają co trzy minuty. Podobnie jest z tramwajami. Na przystankach znajdziesz zupełnie niespodziewane przedmioty...

ale to też nikogo nie szokuje. Nikt się nie pcha, nie ma zaciętej miny, jest cicho i błogo. Wszystko rozrysowane na schematach, jak i gdzie się dostać. Dodatkowo sygnał dźwiękowy, informujący łagodnym głosem, że "wystup" i "nastup" i "przestup na linku A":) Uwielbiam" czeske społecznosti CD czeskie drachy", czyli czeskie koleje. W pendolino wita  się podróżujących słowami "Damy a Panowe". Ludzie ubrani oryginalnie. Nie ma tu żadnego kanonu, podążania za modą, wszystko jest akceptowane i nie zwraca niczyjej uwagi. Trochę tak, jakby ubierać to, co akurat wygodne i pod ręką. 
Zadziwiające są nakrycia głowy - od zwykłych czapek, po meloniki i kapelusze. Kobiece włosy są czasem kolorowe. Nikt, poza mną, nachalnie nie przygląda się nikomu w środkach komunikacji. 
       Niektóre słowa wcale nie oznaczają tego, co myślimy, że oznaczają. Przykładem jest wyżej wspomniane "szukanie", ale i nazwa lokalu "V cipu", gdzie warto się stołować.  Oznacza ona bowiem, nie to, co myślimy, że oznacza, ale żeton. Oznacza to, że obiad warto zjeść w "Żetonie". A jest on smakowity. Golonka tak wielka, że trzeba podzielić na dwoje lub żeberka, których ze względu na wagę nie jest w stanie zjeść do końca nawet amator miąs:) Dobre surówki i frytki, a to podlewane piwem staropramene w jasnej (bielej) i ciemnej (temnej) odsłonie. 





      Absynt. Piłam. Pokaszlałam. Nie wiem, czy był prawdziwy. Spodziewałam się fajerwerków. 

       Sklepy w Pradze urocze, ale w Małej Stranie, czyli po drugiej stronie Wełtawy, nie w centrum turystycznym, tylko tam, gdzie toczy się zwyczajne życie prażan. Robotnicza dzielnica Smichowo to świat starych kamienic, małych lokalików (hospudek), antykwariatów w stylu "szwarc, mydło i powidło"...,

 księgarń ( w czeskich księgarniach jest tłoczno! Oprócz rodzimej literatury, bez problemu dostanie się powieści w różnych językach), wielkich centrów handlowych przyklejonych do zabytków (synagoga w Smichowie), kantorów, pasmanterii, specjalistycznych sklepów sportowych i obuwniczych. Ma się wrażenie, że chodzi o to, żeby w każdej chwili mieć dostęp do wszystkiego.
           Pomnik "Znikającego człowieka" poświęcony ofiarom komunizmu. Nieznany mi, ale znany w Czechach artysta rzeźbiarz - Olbram Zoubek, stworzył taką instalację u podnóży wzgórza Petrin, górującego nad Malą Straną. Prowadzą do niego bardzo szerokie schody, kilka wysokich stopni. Na pierwszym planie pokazany jest człowiek z żeliwa, nieco większy, niż prawdziwy, za nim kolejne jego odsłony, w których traci coraz to nowy element swojego ciała, aż do momentu, gdzie prawie znika...zżarty przez system. 




A wzgórza Petrin ze swoimi ogrodami....tu już w połowie lutego zaczynają pachnieć drzewa owocowe:)  A remontowana kolejka torowa wwożąca normalnie turystów, jest teraz remontowana, co stanowi szczęśliwy zbieg okoliczności, bo gdyby nie to, leniwa swojanka pewnie zaniechałby dreptania pod górę, a tym samym nie odkryłaby wielu tajemniczych zakątków.





Żal było odjeżdżać ... video

środa, 20 stycznia 2016

Do Brukseli na brukselki:), czyli wielka wyprawa noworoczna


W życiu zdarzają się nieprzewidziane wypadki, nagłe zwroty akcji, nieoczekiwane zamiany miejsc i wiele innych zdarzeń przeczących prawom fizyki. I oto zupełnie niespodziewanie Anioł (ten, który dba o nasze bożonarodzeniowe podarunki) zaprosił nas do uroczej miejscowości w pobliżu Brukseli. Wiadomo, że  ma ten Anioł konszachty z moją zacną Kuzynką Izią,  toteż dzięki ich owocnej współpracy, znalazłam się niespiesznie w stolicy Belgii. Bladym świtem zostaliśmy powitani przez polską delegację.
Rezydencja Wojciechów
Wejście główne
Stróżówka:)

Flamandzkie róże.  Rosną w środku zimy!!!
Arboretum

Od strony kuchni:)
 
Dopiero wtedy zaczęło się prawdziwe szaleństwo sylwestrowo - noworoczne:
GRY HAZARDOWE
...z  wyjątkowym chłopcem (staram się o adopcję!)
  WYCIECZKI KRAJOZNAWCZE z sacrum i profanum:)z kruchą równowagą pomiędzy onymi:)
tutaj słychać tylko mlaski, mlaśnięcia i odgłosy przeżuwania
a tu....nastąpił upadek postanowień dietetycznych i upadek morale;)
hm...
Janek zmienił fryzjera:)

rozkosz taka, że prawie...knock, knock on heaven's door
rock shop  w Brukseli
to jedyny środek transportu, który kocha się bezgranicznie
Antwerpia
ogrody Leauven
Mastrich
Leouven
opinia na temat spaceru zawiera się w wyrazie twarzy Pani po lewej:)
najbardziej barbarzyńskie piwo na świecie...trudno dojść do tego, co było najpierw ...ja, Barbara, a potem piwo, czy piwo Barbar (barbarzyńskie), a potem ja:):):)
za rodzinne spotkania (multicultural days)
...i wyjaśniona została tajemnica żółtego roweru - wyprodukowano go specjalnie dla R., by pasował do jego butów
autor słynnych, polskich napisów in the background:)
Antwerpia

the oldest escalator in Europe (Antwerpia)
...i bardzo długi tunel pod rzeką
centrum handlowe
okazało się, że młode nie piją mleka matki (jak to zwykle u ptaków bywa):), tylko wyjadają jej wnętrzności


...oraz GRY I ZABAWY MUZYCZNO - KONSUMPCYJNE:)
Leouven
pierwsze łyki sylwestrowego nektaru przygotowanego przez rewelacyjnego Podczaszego, Zbigniewa. Tego Zbigniewa.
pierwsze akordy...
Teorvuren
pierwszy swobodny, sylwestrowy, okupiony ciężką pracą i nauką,  uśmiech Kuzynki do obiektywu:)
pierogi Izy wg tajemnicy Babci Adeli
drinki Misia:)
Paszka's Band