Strasznie (to takie czechowickie) lubię mój dom, miasto, bliskość gór...i że mówi się tam, że "czeba" coś zrobić albo płaci się tam "czy pięćdziesiąt". I Dankę lubię (choć może to kogo dziwić:) i bibliotekę, w której czekają jakby tylko na mnie. I lumpex, w którym zażywam relaksu. Jazdy do Biela na czekoladę. Lubię też zapach prania wywieszanego przez mamę na suszarce. Chleb od Grygi na zakwasie. Jajecznicę na szpyrkach i kawę po przebudzeniu. Lubię.I mogłabym tak bez końca...ale dość. To tęsknota, dziś wyjechałam. Wracam do G.
/swojana/
wtorek, 10 lutego 2015
poniedziałek, 9 lutego 2015
Śniegowo
lansik raz, dwa,
Jaga ma narty, Matka też ma.
Pruja po stoku,
toczą się ładnie,
czasem i w krzoki któraś upadnie.
Słoneczko świeci,
błękit otula,
radość zimowa w serduchach hula.
A na orczyku
wręcz akrobacje,
Jaga swym zadkiem zaznacza stacje.
Muldy zalicza,
w górę szybuje,
na krechę jedzie i popierduje:)
Matce zaś chrzeszczą stawy i ciało,
gdy wyrżnie ciałem, będzie bolało.
Jaga i Matka, zgrabna drużyna,
sezon narciarski wraz rozpoczyna:)
/ z serii: rymy krakowsko - częstochowskie/
/swojana/
sobota, 24 stycznia 2015
Złote myśli swojanki
Pierwsze primo:) Nie zawsze to co wygląda, jest tym na co wygląda.
Drugie primo:) Czasem myślimy, że myślimy.
Głębokie to jak studnia w Kusiowym Lesie:)
piątek, 26 grudnia 2014
Jutrznia i pasterka na Lesisku
Jak co roku wybrałyśmy się z Danasią, by tuż przed Północą trwać w nabożnym oczekiwaniu na cud. Mamy takie miejsce za organami na chórze, gdzie wyśpiewujemy pod niebiosa, czasem bez słów. Co z tego, że człek w swej naiwności wierzy, że tym razem zachowa należną powagę. Powaga odchodzi wraz z osobą Kuzyna Jacentego, który skutecznie rozprasza mroki bożonarodzeniowej nocy (synonim: Gwiazda Betlejemska). W tym roku na chórze wypatrzył dla Danasi kawalera. Jak wiadomo nie jest to łatwe... Coraz mniej żyjących kandydatów w wieku Danasi. Czy to w swej niespotykanej skromności lubo zapatrzeniu w cuda niebieskie, nie reflektowała, a szkoda! Miał ci on bowiem wystylizowaną grzywkę przypominającą jako żywo archaicznego idola nastolatek żyjącego w XX wieku, Limahla. Cóż, najgorszy przymus.
Będziemy szukać dalej. Podobno mężczyźni żyją
najdłużej w Japonii. Tylko czy Danasia chciałaby Azjatę? I czy Azjata wytrzymałby z Danasią, która wołałaby bez ustanku: "Suszi mnie, suszi?":)
środa, 24 grudnia 2014
wtorek, 9 grudnia 2014
Tęsknota za słowem
Dogorywając w swym gospodarstwie (influenca) zastanawiam się nad zmierzchem
sztuki epistolarnej. Kiedyś święciła ona niebywałe sukcesy, czy to w
oficjalnej wymianie koniecznych informacji (z zachowaniem wszelkich
form grzecznościowych), czy też w nieoficjalnej, między małżonkami,
kochankami, rodzeństwem. Ta druga równie zmyślnie operowała
grzecznościowymi zwrotami, choć w rzeczy samej przesyconymi nieco
akcentami emocjonalnymi jak: "ślę gorące uściski", czy "całuję Twe
słodkie rączęta, Anielko" lubo "nie mogę zaś doczekać, kiedyż to w
Twe oczęta spojrzę" "Kochający czule, Bodzio".
Jedyną
formą kontaktu listownego, który oferują nasze przebrzydłe czasy, są
listy z urzędu. Wydrukowane, do szpiku formalne, choć z obowiązkową
formułą pozdrowienia: "Pozdrowienia, Szef Działu Obsługi Klienta, Stefan
Nadolny. I czy ten Stefan rzeczywiście mnie pozdrawia?
Od
bliskich listów się nie dostaje. Nikt już nie pisze. Zakochani wysyłają
smsy lub czatują (na siebie też czasami). Na listy nikt nie czeka z
drżeniem serca, za wyjątkiem tych mających nadejść od komornika sądowego. A jak komornik
umrze, to i on przestanie pisać... (nie ma on żadnych znamion
nieśmiertelności, choć czasem stwarza takie pozory:). Gdyby jeszcze tak
pójść do więzienia..., ale i tu próżno szukać śladów dawnej sztuki.
W sklepach papierniczych poniewierają się jeszcze papeterie, kusząc niejednokrotnie wyszukanym wzornictwem (chroń mnie Panie, od stosowania angielskiego design'u). Wywołują one niezwykłe wrażenie luksusu dziwnie pomieszane z oślim osłupieniem (osioł to znane mi dobrze zwierzę). Chciałoby się pisać, ale próżno szukać warsztatu. Ręka odwykła, tematy omówione wyczerpująco. Zaledwie przed chwilą telefon komórkowy wylądował w kieszeni. Wszystko zostało powiedziane. Kropka postawiona. A archaiczne znaki polskiej kaligrafii? Słyszeliśmy o nich.
Nasze wnuki nie znajdą listów związanych jedwabną tasiemką
przesiąkniętych archaiczną czułością.
R.I.P
PS. Poczta Polska też "pagib". Tylko komornik jeszcze jakoś dycha:)
PS1.Parafrazując słynnego Wiliama*: "List, list, królestwo za list..."
*A horse! A horse! My kingdom for a horse! (William Shakespeare, Ryszard III)
poniedziałek, 8 grudnia 2014
niedziela, 7 grudnia 2014
Dzień Górnika, wiadomości z 4.12
Barbara (nie patronka i nie święta, choć tak by się mogło wydawać:))
sobota, 8 listopada 2014
Hymn elektryków
Za oknem jesienna szaruga. I oto na you tube wyławiam taką perełkę:) Na pierwszy "rzut" ucha piosenka - dramat (nie mam nic do dziewczynki, która śpiewa, niech sobie śpiewa). Piosenka zaczęła mi się podobać w chwili, gdy uświadomiłam sobie, że ja zwyczajnie nie zrozumiałam jej treści. Otóż chodzi o to, że dziewczynie wysiadło światło. Więc woła w rozpaczy "ciemno, tak tu ciemno" - może być to nagła reakcja lękowa na brak elektryczności. Potem zaś "słyszę głos, woła mnie" - zdajemy sobie sprawę, że to pewnie elektryk, który akurat przebywa w pobliżu. Wreszcie "ostry ból" ( to już nie mój pomysł, tylko ktoś podszepnął mi, że pewnie stanęła na czymś ostrym w ciemności i wbiła sobie coś w stopę (a to naprawdę boli!). I ona, ta biedna dziewczyna, pozbawiona prądu, zadaje sobie pytanie "dokąd iść, kiedy wokół mrok?" - może to niedziela, a ona jest z małej miejscowości i sklep żarówkami jest nieczynny? Wreszcie woła "Pomóż mi!" - to znów rozpaczliwe wołanie do elektryka. Ale co dzieje się dalej: "Zabrałeś mi ostatni blask" - okazuje się, że elektryk to zwykła szuja i złodziej. Ukradł jej ostatnią żarówkę lub świecę, która trzymała na wypadek awarii. Ona jeszcze wciąż ma nadzieję, że jednak naprawi jej światło: "Rozjaśnij dzień", ale jego już dawno nie ma i okazuje się, że wcześniej też kradł jej żarówki i znikał (może handluje nimi na bazarze?): "Nie ma cię kolejny raz". Tylko dlaczego ona za każdym razem wierzy, że tym razem coś zrobi z jej zepsutym prądem???
/swojana/
TEKST PIOSENKI "CIEMNO" Marty Bijan
Ciemno, tak tu ciemno
Dławi mnie własny lęk
Ciemno, tak tu ciemno
Słyszę głos, woła mnie
Ostry ból, znów ten stan
Już wiem, że czas nie leczy ran
Ref. Powiedz dokąd iść, gdy wokół tylko mrok
Kiedy nie mam już nic
Powiedz jak mam żyć, gdy dawno już umarłam
I nie potrafię dziś śnić
Pomóż mi
2. Ciemno, tak tu ciemno
Zabrałeś mi ostatni blask
Ciemno, tak tu ciemno
Słońca brak, rozjaśnij dzień
Wieczna noc, wieczny strach
Nie ma Cię kolejny raz
Ref. Powiedz dokąd iść, jak zabić własny strach
Kiedy nie mam już sił
Powiedz jak mam żyć, choć ciągle modlę się
To nie daje już nic
Pomóż mi
piątek, 17 października 2014
Ostatnia warta, czyli refleksja nad przemijaniem
(ostrzeżenie! wierszyk zawiera treści:))
Na skraju drogi, wieczór był słotny,
przysiadł pod lasem bobek samotny
Na co mi przyszło? przecie mam
dreszcze, i rozpulchniają mię wredne deszcze.
Ostatnią trzymam dziś tutaj wartę, bo moje życie, gówno jest
warte!
W mgiełki wilgotnej mokrej sukience dogasał bobek w myśli udręce.
Żył szybko, mocno, ścigał się z
czasem, aż w końcu utknął w dziurze pod
lasem!
Stawał się blady, drobny i kruchy,
żeby choć przyszły tu w gości muchy,
Żeby choć chwilę na nim przysiadły, i powąchawszy
kawałek zjadły…
Każdy na rozpacz gówienną głuchy, więc zaginęły po bobku słuchy,
Ostatnią odbył pod lasem wartę,
gówniane życie, gówno jest warte!
16.10.2014r.
/swojana/
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)



























