łomoty, trzaski, basowe brzmienia,
pustką rozbrzmiewa ma tępa główka,
echo tańcuje z gracją kamienia.
Gdzie się podziały myśli i słowa,
co zawsze stały na posterunku?
Ktoś skradł je pewnie, perfidnie chowa,
A ja bezmyślnie chwytam się trunku.
Staję z apelem, co serce skruszy,
złoczyńcy daję swe zapewnienie,
oddaj, choć drucik, co trzyma uszy,
zbrodnia Twa pójdzie wnet w zapomnienie!
Amnestia, wolność, kar darowanie,
choć przebaczenia ani na jotę,
kochałam uszy swoje, pacanie,
zrobiłeś ze mnie biedną sierotę.

