/swojana/

czwartek, 28 czerwca 2012

O Bachnie i Małgo, co w góry na mgnienie się wybrały:)


Na taki przykład taka Małgo! Bardzo dobre dziewczę!!!
Wycieczka klasowa może być przyjemnością:) Ograniczę się tylko do takiego sformułowania nie tłumacząc co, jak i dlaczego, bom dosyć ostatnio zabiegana. Zamieszczę kilka  zdjęć, reporterskich ujęć z gór, bez dzieci (czasy takie, że dba się szczególnie o ochronę danych osobowych, więc i ja stąpać po krawędzi nie będę:), nadmienię tylko, że po powrocie myślę o nich z czułością, jakby to moje własne dziatki były. Co ciekawe, właśnie w górach ujawniają się w charakterach ludzkich takie cechy, o które byśmy nie podejrzewali drugiego. Oczywiście mogą to być cechy różnego kalibru, niezależnie od tego jawią nam się ze szczególną wyrazistością i już po kilku dniach wędrówki z niemalże pewnością stwierdzasz, kto jest zacz:)
Zaczynam od strony zadniej mą opowieść fotograficzną, ponieważ Muzeum Browaru w Żywcu, było ostatnią naszą "górską" atrakcją. Spoglądając na profil Górala i starszej Pani po jego prawej, można stwierdzić, że nos Pani prezentuje się jeszcze bardziej góralsko, niż Górala:) Dodam, że Pani do kształtnego noska dostała całkiem zgrabne, wyraźnie zaznaczające się uszy (nawiązanie do herbu rodziny Kielochów).


Wieczorem zaserwuję dalszą część opowieści, może rozwinę skrzydła, a może na nich przysiądę:) Zobaczymy:) Teraz do pracy! Kto nie pracuje...


A więc flesh wydarzeń...
Dzieci zaczęły odróżniać padalca od żmii
W drodze na Wielką Rycerzową
"Octowa" łąka pod Mładą Horą
Retro pojazd z XX wieku w kolorze popularnej sieci komórkowej ORANGE!
Porosty na patyczku (chrobotek)
Drzewa z baśni (nie z Basi:)
Tu mieszkają Żwirek i Muchomorek
Droga na szczyt
Sarny z pewnym stażem (gdyby miały poroże jak jelonki, co świadczy o wieku osobnika, znalazłoby się na nich wiele odgałęzień:)
Pod płachtą nieba
Teachers

Ukochanemu kartkę z gór...ślę ja, Małgo
Przedstawiciel Fauny
Przegibek


Era krasnali (zazdroszczę pomysłu!)

Podniebne wierzchołki
Szlak na górskie hale
Blaski i cienie zaczarowanych gór
Hala Rycerzowa
Nieodłączny PKS
Mleko
Woda
Drewno
Posłanie
Małgo
Raz posmakujesz, pragniesz -  krówki z Żywieckiego
Małgo - niepodzielnie panująca w 4
Papier toaletowy, ekologiczny, górski
Najciężej pracujący przedstawiciel Fauny
Subtelność
Skromność
Czystość
Wielka Racza
Nic dodać
Kwietne serce pozostawione w górach
Urodzinowy tort dla Oli
Tak gotowała nam Hela
Płoty ładniejsze, niż w Gdańsku
Przedstawiciel Fauny mniejszej na przedstawicielu Flory
Sacrum w góralskiej chacie sprzed wieku
Jeszcze niedawno ktoś tu żył


Szczęście


Cienie mieszczan
Tartak w Rycerce

Stare chaty w Rycerce
To się piło, gdy się nazbierało:) Cytryna pochodzi z Afryki, nie z Rycerki:)
Muffiny na podróż koleja od mamy Maćka
Podudzia Heleny:)
Dwa tchórzliwe baranki
Bystra w ogrodzie Heleny - miejsce budowania tamy
okorowane pnie w tartaku
w upale
zwinka


schronisko PTTK na Wielkiej Raczy
Jakaś flora wybujała ładnie ponad borówkami
Widok z Wielkiej Rycerzowej
Moje buty (niestety nie złote)
Takie
Chata rzeźbiarza w Rycerce Kolonii


Tam gdzie pszczoły, tam i miód (szafirowy domek)
urządzenie do przewracania trawy
barany uciekają przed Bachną
dzwoneczek
No tak, ktoś tu musi być rozsądny!
hej!
za to Cię kocham, Gochna!
A teraz, żeby zjeść, trzeba pracować!
Wszyćko swojskie, wszyćko dobre!
Bachna. Teleexpress!

I to by było na tyle:)

niedziela, 10 czerwca 2012

Letnie nostalgie - spotkanie logopedek w Manekinie w składzie zubożonym

Znów letni wieczór, ptaków świergoty,
Do Manekina we cztery szły,
Nie było Hrabin, Zuź też zabrakło,
Była zaś Ba, Wie, We,ba! nawet Zy!

Hm...w Manekinie zasiadły panie,
co nie chce nadgryź ich zębem czas,
zaczęły ładne wzajem gruchanie,
z łezką wspomniały miniony czas...

Pewnych prawd constans wraz ustaliły,
że panów z marzeń na świecie brak,
że żaden "Adam" nie jest dość miły,
choćby najbardziej  męski był ssak.

Nie ma już takich, co kobiet duszę
poznawać pragną w najmniejszym calu,
zanim się przecie taki Pan ruszy,
na innym Pani tańczy już balu.

Zniknęli tacy, co czułą troską,
smutku rozkują straszliwe lody,
liczą na pomoc prawdziwie boską...
kobiety? nuda! lecz samochody...
W przeszłość odeszli dawni amanci,
co drzwi przed damą na oścież przecie,
a pozostali  konszabelanci,
co struny czułe szarpią w odwecie.

Gdzie się podziała namiętność miła,
gdzie westchnień poszum, gdzie serca żar,
gdzie słowa, które miłość tłoczyła,
gdzie magnetyczne zbliżenie par?
 

 Wśród dymu z lufki, co serc nierównych
układać zaczął w powietrzu wzór,
sięgnęły Panie do grzechów głównych,
 nanizać można by długi sznur.

Zjadłszy naleśnik w szpinaku krasie,
nie odnalazły spraw trudnych "clue",
fotki cykały se na tarasie,
 by po odpowiedź powrócić tu.

Znów letni wieczór, ptaków świergoty,
Już z Manekina we cztery szły,
Nie było Hrabin, Zuź też zabrakło,
Wracała Ba, Wie, We, ba! nawet Zy!       

/swojana/

O tym jak Bachna zamiast wąchać, zjadła bukiet -- kwiaty akacji w cieście


Kwiaty akacji (robinii) w cieście


Zazwyczaj wiosną i latem zamieniam się w roślinożercę. Miejsce ciężkiej,  zimowej strawy w kształcie golonki, klusek i sosów, zajmują soczyste, pachnące przekąski, które czynią mię lekką niczym motylka, co zresztą widać na pierwszy rzut oka:). Zastanawiające jak bardzo i wyraźnie, na onego motylka, działa siła grawitacji:) Nie będziemy jednak dociekać praw fizyki, skupiając uwagę na sugerowanej, pachnącej przekąsce.
Potrzebne:
kwiaty akcji zebrane z drzew rosnących w oddaleniu od dróg i miast

na ciasto:
200 ml wody gazowanej mineralnej
trzy łyżki śmietany 18 %
jedno jajo pochodzenia kurzego
mąka pszenna
szczypta soli
łyżeczka cukru


Składniki na ciasto należy zmiksować. Mąki dodać tyle, by powstało ciasto o konsystencji bardzo gęstej śmietany. Kwiaty akacji opłukać i osuszyć na ściereczce. Oblewać kwiaty ciastem trzymając je za łodyżkę i kłaść na rozgrzany, głęboki olej. Odkładać na talerz. Oprószyć cukrem pudrem. Zjadać pochrupując zaraz po usmażeniu. Smacznego!

czwartek, 7 czerwca 2012

Ostatni rajd rodzinny - Beskid Niski 1987 r.


Tradycją rodzinną były coroczne letnie rajdy. Wędrówka rozpoczynała się w punkcie,gdzie zakończyła się poprzedniego roku. W ten sposób przebyliśmy trasę od najdalszego zakątka Bieszczad po próg naszego domu:) Stałą załogę stanowili: Tata Leszek, Matka Maryla, Wujek Bogdan, Dorota, Basia, Wujek Janek Szaruszek.  Za każdym razem ktoś do nas dołączał. Te zdjęcia pochodzą z ostatniego rajdu, który rozpoczął się w Komańczy. Nocowaliśmy wtedy między innymi w Puławach, Rymanowie Zdroju, Bukowsku i Bartnem.


Od prawej: wujek Bogdan, Tata Leszek, Mama Maryla, Doda, Baśka, Jurek Paszek
Przerwa w opuszczonej, górskiej wiosce między drzewami owocowymi
Poranek u Zielonoświątkowców w Puławach
Bartne - planowanie trasy koło bacówki PTTK

Sernik na zimno w wersji z galaretką z malin



Tym razem na serniku, który miał wcześniej wierzch jagodowy, pojawiły się maliny i szałwia. Przepis w poście z 3 czerwca (poprzedni post). Zmodyfikowałam jedynie spód krusząc maślane herbatniki z Lidla i nie dodając orzechów. Do malin (400g) wsypałam  nieco więcej cukru pudru, by załagodzić ich kwaskowatość. Dzieci uważają, że jest jeszcze lepszy, niż w wersji jagodowej.

niedziela, 3 czerwca 2012

Jagodowy smak lata - sernik na zimno w prawdziwej galaretce z jagód (po noszymu borówek)


Cóż...zatęskniło się za latem, za upalnym, snującym się leniwie wieczorem, za borówkowymi halami  w Beskidzie...i  z tęsknoty, którą w duszy czuć może ten tylko, co góry kocha, narodził się nasycony smakami  jagód, wanilii, miodu sernik, lekki jak chmurka, niewymagający pieczenia z niewiarygodnie pięknym, galaretkowym  wierzchem koloru oberżyny.
Jagodowy Smak Lata (sernik na zimno)

Spód:
170 dag maślanych herbatników Leibniz
7 dag masła
7 dag posiekanych orzechów włoskich

 Środek:
 2 serki mascarpone (50 dag)
              500 ml jogurtu naturalnego
              5 łyżek miodu (można dosłodzić cukrem pudrem)
              1 torebka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią (Kotanya)
               1 łyżeczka estraktu z wanilii
              2 dag żelatyny


 
Wierzch jagodowy:
              20 dag jagód (mogą być mrożone)
               5 łyżek cukru pudru
               2 łyżeczki żelatyny
               
         Wykonanie:
Rozgnieść herbatniki, połączyć z posiekanymi drobno orzechami włoskimi, wlać roztopione masło. Spód ułożyć na 20 cm tortownicy, wyrównać przyciskając do dna. Włożyć do lodówki.
W tym czasie zmiksować dwa serki mascarpone z miodem. Stopniowo dodawać jogurt (po pół szklanki) i cukier z prawdziwą wanilią. Wsypać aromat waniliowy. Żelatynę moczyć w 4 łyżkach wody przez 10 minut, póki nie napęcznieje. Zalać ją wrzątkiem (1/3 szklanki) i rozpuścić. Miksować z masą serową (UWAGA! DODAJEMY PO ŁYŻCE!). Wylać masę na spód z herbatników, wyrównać silikonową szpatułką. Włożyć do lodówki.
Jagody wrzucić do rondelka, wsypać cukier puder i podgrzewać dotąd, aż jagody puszczą sok. Zmiksować je, przetrzeć przez sito do uzyskania gładkiego musu. Żelatynę zalać odrobiną wody do napęcznienia. Dodać 3 łyżki wrzątku. Rozpuścić i wlać do przetartych jagód. Gdy galaretka zacznie tężeć, można wylać na zastygniętą masę serową.
To niebo w gębie!!! Jedzcie!