/swojana/
czwartek, 31 października 2013
wtorek, 22 października 2013
Ciasto w owocami wg Adasia Szulca!
Idąc za jego przykładem, upiekłam je wg dokładnych wskazówek:
4 białka
szczypta soli
szklanka cukru
4 żółtka
dwie szklanki mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
roztopiona, letnia margaryna
ewentualnie cukier puder do posypania
dowolne owoce (ja miałam mrożone truskawki)
Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Do tego stopniowo dodawać cukier, żółtka. Następnie wsypać mąkę z proszkiem (tutaj już krótko zamieszać do połączenia składników). Na samym końcu wlać margarynę i zmiksować. Gęste ciasto należy wyłożyć na papier do pieczenia do średniej wielkości formy. Powciskać owoce(dość głęboko) jeden obok drugiego, bardzo gęsto. Piec w temperaturze 180st. Celsjusza przez około 40 minut. Mozna posypać cukrem pudrem, jak kto lubi.
poniedziałek, 14 października 2013
Leczo prawie wegetariańskie
Lubię takie, w którym wyczuwalne są wszystkie składniki. Jest zdecydowanie roślinne, choć znajduje się w nim jeden mały, prywatny sekrecik swojanki - wędzona słonina, która nadaje delikatny smaczek mięsny bez użycia samego mięsa.
Dziś wyglądało to tak:
U Walerka w warzywniaku zakupiłam:
- całą siatkę różnokolorowych papryk (chyba osiem sztuk)
- dwie długie i chude cukinie
- dwie duże cebule
- smietanę kwaśną 18%
- osiem pomidorów
Na pokorojonej w kostkę wędzonej słoninie i łyżce smalcu zezłociłam cebulę, dodałam pokrojoną w grube paski paprykę (wszystkie składniki były dość grubo pokrojone). Kiedy trochę zmiękła, dorzuciłam pomidory, potem cukinię. Podusiłam doprawiając solą, pieprzem, dodałam jeszcze troche koncentratu pomidorowego z Pudliszek (pomidory sa już o tej porze roku trochę bardziej jałowe, niż w sezonie)a na końcu wsypałam bardzo dużo zielonej, posiekanej pietruszki (jej obecność w moim leczo uważam za niezbędną:). Na końcu, już po wyłączeniu gazu, wlałam dwie łyżki kwaśnej śmietany. Na talerzu oprószyłam jeszcze pietruszką posiekaną drobno w piórka w takim "czymś" z Lidla:) (do siekania ziół, więc nazwijmy to ziołosiekaczem:).
Uwielbiam leczo. Jesli chodzi o konsystencję: nie było - żadnego podlewania wodą, wszystko w naturalnym sosie warzywnym. Warzywa zachowały chrupkość i soczystość. Jeśli komuś nie pasuje połączenie ze śmietaną, nie trzeba jej dodawać - ja lubię. Można też poddusić wszystko na oliwie z oliwek, a smalec ze świnki wyeliminować:) I wyeliminować słoninkę. To już kwestia wyboru i potrzeb konsumenta:)
Ja, jako konsument, idę zaraz po dokładkę:)
poniedziałek, 7 października 2013
czwartek, 3 października 2013
Wujek Leon na "birbantce"...:)
Ot i cały koloryt dawnych
czasów. Dziś trudno się zgorszyć, człowiek obyty, opatrzyło mu się.
wtorek, 1 października 2013
Czym skusić i zwabić, czyli co swojanki lubią najbardziej:)
Nie o przepis tu chodzi, lecz o koronację. Koronację placków na monarszy tron mojego podniebienia. Wiele jest sposobów, ja mam swój. Nigdy na słodko, bo to mezalians, zawsze z cebulą i czosnkiem. A korona z maślanki mrągowskiej:)
"Prawdziwa sztuka obroni się sama", ja jednak mając taką sztukę na talerzu, muszę bronić jej przed ewentualnymi łupieżcami monarszej "substancji":)
Subskrybuj:
Posty (Atom)